MAIN

niedziela, 3 maja 2026

RADIÓWEK - POWRÓT PO LATACH

Są obiekty, które odwiedzamy wielokrotnie i zawsze odnajdujemy w nich coś nowego. Radiówek był jednym z pierwszych obiektów, jakie kiedykolwiek odwiedziliśmy i zawsze chętnie tu wracamy.  
Po wielu latach nieobecności nie obywa się bez małego błądzenia po lesie. Zresztą nie po to miejsce to było tajne, żeby tak sobie z marszu można je było znaleźć. 
Kiedy pojawiają się pierwsze pozostałości masztów wiemy, że jesteśmy na dobrej drodze. 
Historia Radiówka sięga lat 30. XX wieku, kiedy to zakupiono teren pod budowę osiedla. W latach 1938–39 na zlecenie Ministerstwa Poczt i Telegrafów firma A. Szretera z Warszawy rozpoczęła budowę zespołu obiektów radiostacji krótkofalowej z podzespołów pochodzących ze Szwecji. Do wojny powstały obiekty naziemne radiostacji i budynek mieszkalny usytuowany przy szosie lubelskiej. Nie zostały one jednak wyposażone i przed wojną radiostacja nie funkcjonowała.
Obiekty podziemne, czyli to, co nas interesuje najbardziej powstały później. 
W latach 1944–45 na terenie radiostacji znajdował się punkt sanitarny i szpital polowy żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego.
Być może właśnie w tym budynku. W budynku, którego do tej pory nie udało nam się zdobyć, ponieważ uzbrojony jest w alarm dźwiękowy i sąsiedzki. 
Zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej przystąpiono do aktywowania radiostacji. Około 1948 roku zaczęto montaż urządzeń technicznych i jednocześnie rozpoczęto budowę osiedla dla jej pracowników. W założeniu w wybudowanych domach mieli mieszkać tylko pracownicy radiostacji, którą około 1951 roku w okresie zimnej wojny rozbudowano o obiekty podziemne.
W okresie tym radiostację obok osiedla nadzorował Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a potem Jednostki Nadwiślańskie MSW. Była to jedna z kilku stacji znajdujących się wokół Warszawy zagłuszających Głos Ameryki i Radio Wolna Europa nadając na częstotliwościach tych rozgłośni szumy i trzaski. Na zamkniętym terenie znajdował się również tajny ośrodek łączności dla celów dyplomatycznych i agenturalnych. Pozostał po nim wielokondygnacyjny podziemny schron, niegdyś wyposażony we własny generator, śluzy i filtry.
Radiostacja, która była obiektem militarnym znajdowała się pod ochroną strażników – z tego względu nazwa Radiówek na mapach topograficznych i samochodowych pojawiła się dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych.
Z biegiem lat obiekty, będące własnością najpierw Stacji Radiowych i Telewizyjnych w Warszawie, a potem Telekomunikacji Polskiej zaczęło podupadać - zaprzestano inwestowania w budynki i infrastrukturę, niektóre z osiedlowych domów nieremontowane popadały w stopniową ruinę, te, o które dbali ich najemcy były w znacznie lepszym stanie. Sieć kanalizacyjna przestała również funkcjonować, a nieczystości były transportowane przez samochody asenizacyjne; budynek, który służył dawniej jako oczyszczalnia pełnił później funkcję zbiorczego szamba.
Dochodzimy do części podziemnych. Zdradzają je rozsiane po okolicy wyloty szybów wentylacyjnych. Jakiś czas temu wejścia zostały zamurowane, aby chronić obiekt przed postępującą dewastacją. 
Jeśli chodzi o dewastację, to chyba wszystko co miało być zniszczone już zostało i nie ma za bardzo sensu tego chronić. 
Największymi wandalami była jednak ekipa filmowa, która to podczas kręcenia tu w 2012 roku, nabazgrała po ścianach a potem to tak zostawiła. 
Jakie będą dalsze losy obiektu, nie wiemy. 
Udało nam się znaleźć całkiem przyjemny maszcik w okolicy, chyba jeszcze nie mieliśmy dotąd przyjemności na niego wchodzić. 
Maszcik przyjemny, ale prawdopodobnie przez brak konserwacji odciągów, strasznie pracuje na wietrze, także polecamy na własną odpowiedzialność :)
Być może to nie jest nasza ostatnia wizyta w tym miejscu. A jak będzie, zobaczymy. 

 

niedziela, 8 marca 2026

ATOMOWA KWATERA - POWRÓT PO LATACH

Ostatni raz byliśmy tu chyba w 2008 roku. Od tego czasu sporo się zmieniło. Zmieniło się na tyle, że obecnie praktycznie obiekt już nie istnieje, a do resztek pozostałości bardzo ciężko się dostać. 
Obiekt powstał w pierwszej połowie lat 60-tych i miał za zadanie pełnić funkcję zapasowego, podziemnego centrum dowodzenia, na wypadek wojny atomowej. Czasy były wtedy takie a nie inne. 
Kompleks miał powstać w niedalekiej odległości od Warszawy, nas terenie Kampinoskiego Parku Narodowego a dokładniej na wydmie Łuże. Park Narodowy powstał tutaj nieco później, także nikt wówczas nie robił z tego problemu. 
W kwietniu 1962 roku resort leśnictwa przekazał wojsku 1 ha gruntu na cele obronne i dodatkowo 10 ha na cele ochrony tajemnicy tajnej strefy. Obiekt ten został opisany w protokole przekazania Kampinoskiemu Parkowi Narodowemu jako: „Kompleks numer 7215 o powierzchni jednego hektara, posiadający trzy obiekty budowlane o łącznej kubaturze 18,5 tysiąca metrów sześciennych i powierzchni użytkowej 3800 metrów kwadratowych”. Przed budową obiektu wykonano w wydmie wielki wykop w kształcie leja, a po wybudowaniu trzech budynków planowano wykopanym piachem przykryć podziemne zabudowania.
Budowę rozpoczęto w latach 60. XX wieku, zaś prace prowadzono do lat 80. – ostatni prawdopodobnie był budowany obiekt nie przykryty piachem, czyli wielka podziemna hala. Prace zostały wstrzymane m.in. na skutek wykorzystywania satelitów wywiadowczych. W trakcie budowy mieli przebywać tu z wizytacją gen. Wojciech Jaruzelski i marszałek Wiktor Kulikow.
Kompleks numer 7215 w Dąbrowie Leśnej składał się z 3 obiektów budowlanych, połączonych podziemnym korytarzem:
Nr 1 – trzykondygnacyjny, podziemny schron dowodzenia, zamaskowany na powierzchni stacją meteo na dwóch garażach, o powierzchni około 600 m²,
Nr 2 – dwukondygnacyjny, podpiwniczony budynek, na powierzchni przypominający budynek szkoły "tysiąclatki”, tzw. koszary,
Nr 3 – podziemna hala-schron o wymiarach około 2700 m² (ok. 30 m na 90 m).
Obiekt nr 1 miał być schronem odpornym na ładunki nuklearne, zaopatrzonym niegdyś we własne agregaty prądotwórcze (2 silniki PZL-WOLA DSRG z 1962 roku). Oprócz tego posiadał niezależną hydrofornię z pompą i dwoma zbiornikami na wodę (poziom -3), wygłuszoną Salę Bojową (poziom -2), warsztaty, łazienki i inne pomieszczenia. Z zewnątrz wyglądał na niewielki budynek, z wieżyczką stacji meteo i dwoma garażami. Za tym budynkiem, wśród zarośli na skarpie widać było elementy wentylacji i wyjścia ewakuacyjne, dzięki którym można było zorientować się, jak wyglądał układ pomieszczeń ukrytych pod ziemią.
Obiekt nr 2 posiadał w podziemiu pompy i hydrofory, połączony był podziemnym korytarzem z obiektem nr 1. Znajdowała się tutaj m.in. kuchnia z piecem, stołówka, izby żołnierskie i łazienki, "myjka" z podłogą ułatwiającą ściekanie wody, czy pomieszczenia magazynowe.

Obiekt nr 3 to podziemna hala, która nigdy nie została ukończona: nad dachem hali znajdowały się kominy wentylacyjne, dach nie był przykryty piachem, nie miał wylanej podłogi a miejscami widać było pozostałości szalunków na ścianach. Prawdopodobnie miał służyć jako ukryty parking dla ciężarówek, dostarczających zaopatrzenie do Kompleksu 7215, po obu stronach głównej hali ciągnęły się mniejsze pomieszczenia, kilka z nich posiadało antresole.
Obecnie trzeba zwiedzać bardzo cichutko.
Z przejścia pod obiektem nr 1 odchodził dodatkowy korytarz, prowadzący do długiego, rozgałęzionego na planie krzyża tunelu równoległego do ścian obiektu nr 3, prawdopodobnie mającego służyć za koszary. Wskazują na to mocowania do prycz sterczące ze ścian, obecność śluz przejściowych (podobnie jak we wszystkich pozostałych obiektach podziemnych) i układ pomieszczeń. Dwie odnogi korytarza były zaślepione, trzecia wiodła do wyjścia ewakuacyjnego.
W 2004 roku obiekt został przekazany Kampinoskiemu Parkowi Narodowemu, a wobec braku nadzoru bardzo szybko popadł w ruinę. 
W 2017 roku obiekty naziemne zostały wyburzone i wszystko zostało przywrócone wydmom i nietoperzom. 
A tutaj możecie zobaczyć, jak to wyglądało jakieś 18 lat temu. 
Popieramy, można sobie teraz podziwiać ładne widoki. 
Do zobaczenia !