Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podziemny marynarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podziemny marynarz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 października 2023

PODZIEMNY MARYNARZ - KLĄTWA CZARNEJ DUPY

 


Ahoj przygodo !
Pora wyciągnąć naszą krypę i wypłynąć w kolejny rejs. Tym razem wypuściliśmy się w kierunku pewnej tajemniczej komory, która napełniła się w jakiś nieoczekiwany sposób. Nasze przypuszczenia są takie, że robotnikom budującym kanał nie chciało się wychodzić na zewnątrz i w końcu przelało się ...
O samym kanale napiszemy jeszcze, a tymczasem zapraszamy na rejs, zobaczymy odległe lądy, przywieziemy przyprawy, klejnoty, herbatę, rum i inne dobra :)

środa, 8 maja 2019

PODZIEMNY MARYNARZ - BOBRY DLA ZUCHWAŁYCH

Ahoj przygodo ! Przyszła wiosna, czas zatem odkurzyć naszą krypę. Co prawda dzisiejszy odcinek będzie bardziej naziemny, niż podziemny, ale każdy akwen jest dobry, by zwodować naszą nową jednostkę. Dziś do naszych niecnych celów użyjemy tego oto żółtego szkunera, który przejęliśmy po ciężkim boju na otwartym morzu. (A może wygraliśmy go w karty ... pijani byliśmy i nie pamiętamy :) ).
I wtedy na horyzoncie ukazała się tajemnicza wyspa, łypiąca do nas czarnym okiem, jakiegoś dziwnego wejścia. Jest więcej niż pewne, że odnajdziemy tam skarb. 
Kiedyś prowadził tam most, ale został wysadzony po ukryciu skarbu. Zrobił to prawdopodobnie Kapitan Hook. Wszyscy wiedzą, że to niecny łotr. Znany jest też pod pseudonimem Dziadek Świnka. 
Wyspa skarbów jest bardzo daleko, ledwo widać ją na horyzoncie. Czy nasz okręt da radę w tak dalekim rejsie... pełne morze, rekiny, krokodyle i węgorze morskie. 
Mimo licznych obaw podjęliśmy jednak wyzwanie, ponieważ zew przygody (i tajemnicza dziura) okazały się silniejsze. Nie wiedzieliśmy wtedy jeszcze, że wszystkie te niebezpieczeństwa o których pisaliśmy to nic, w porównaniu z tym, co nas tam czeka ... Ale nie uprzedzajmy faktów.
Pomimo licznych przeciwności losu, nadludzkim wysiłkiem woli dotarliśmy do brzegu. 
Dzielna krypa dała radę, choć nagryziona została zębem ryby-piły i ryby-łoma. 
Na lądzie zaniepokoiły nas dziwne ślady pozostawione na drzewach. Takich zniszczeń nie mógł dokonać człowiek. 
Odnajdujemy dziwne formy życia, nie występujące na naszej planecie. 
Na wyspie znaleźliśmy ślady po zabudowaniach. Technologia ich budowy przewyższa tę, która znana jest obecnie. Tak wielkie bloki skalne zostały ułożone z niezwykłą precyzją. Wszystko to zaczęło nas nieco niepokoić. 
Jako że jesteśmy dobrzy z matematyki, patrząc na te konstrukcje, od razu nasunęło nam się pewne spostrzeżenie. Obwód podstawy, podzielony przez podwójną wysokość daje liczbę Π =3,1416, jeżeli pomnożymy przez 1000000000, to otrzymamy średnią odległość Ziemi od Słońca. Ponadto, układ bloków zadziwiająco przedstawia układ gwiazd w pasie Oriona w roku 10583 p.n.e. Jednak machnęliśmy ręką. Nie można popadać w paranoję. To pewnie jest dzieło przypadku. 
Tylko czemu ktoś wyburzył most ...
Cokolwiek to zrobiło, lepiej tego nie spotykać. 
Ale my tu gadu gadu, a dziura sama się nie spenetruje. 
Od samego wejścia latarka przestała działać. To zapewne sprawa złych mocy. Nasza aplikacja do wyszukiwania nawiedzonych miejsc pikała jak oszalała. Szkoda, że zapomnieliśmy zabrać masek na gęby, bo nasza relacja wygląda niewiarygodnie. 
W powietrzu unosił się tajemniczy zapach. Złowrogi. Można by go porównać z zapachem wybiegu dla jenotów. Mimo, że kamera odmówiła posłuszeństwa, a do tego zapomnieliśmy akumulatora, udało nam się nagrać krótki film z tego miejsca. 
Tajemniczy zapach moczu jenota wabił nas i kazał kopać ... Po wielu godzinach wyłonił się tunel. Niestety nie mamy czasu więcej pisać ...
ponieważ musimy uciekać. 
Niektórzy uciekali łodzią, inni wpław. Jeszcze inni przeszli po wodzie. 
Na szczęście uszliśmy z życiem, przed tymi żarłocznymi bestiami. 
Kolejne niespotykane formy życia. Powstały zapewne na skutek promieniowania. 
Podczas gdy będziemy uciekać z wyspy, opowiemy coś niecoś o próchniaczkach, które stoją nieopodal. A trzeba wiedzieć, że o miejscu tym istnieją legendy. Za bardzo jednak nie możemy się rozpisywać, żeby nie zdradzać lokalizacji. 
Podobno swój tajny próchniak miał tu król Jan III Sobieski, a na wyspie stała kapliczka dla uczczenia zwycięstwa pod Wiedniem. Mało kto wie, że król był nieco innego wyznania, a ziemia raz oddana demonowi, już na zawsze przesiąka złem. 
Podobno też bywała tu królowa Marysieńka, która przechodziła specjalnie wykopanym przez jeńców tureckich tunelem z Wilanowa. Tunel był dość długi i pogmatwany. Dalej przechodził pod Wisłą i prowadził do Modlina oraz Almameru. Nic więc dziwnego, że królowa miała czasem małe opóźnienie. 
A ten oto modrzewiowy dwór jest próchniakiem klasy zero. Dokładna data jego powstania nie jest znana, niektóre źródła mówią, że powstał w roku 1805. Na przełomie lat wielokrotnie zmieniał właścicieli, jednak utrzymywany był w dobrym stanie aż do II wojny. 
W roku 1938, wieś w której stał dworek i której nazwy nie możemy podać, żeby nie zdradzać lokalizacji, włączona została do Warszawy. W roku 1945 majątek został znacjonalizowany. 
W latach 70-tych chciano urządzić tu ośrodek wypoczynkowy dla pracowników Kombinatu Budownictwa Miejskiego, ale pomysł ten nie doszedł do skutku. Wpuścić chamstwo na salony, z nocników by pili, a do portretów przodków strzelali z samopałów ...
Od lat 90-tych teren wraz z próchniaczkami przeszedł w ręce spadkobierców dawnych właścicieli. 
Nieremontowany niszczeje. Właściciel nie robi nic, by go ratować. Konserwator próbuje wymusić remont, jednak nic się w tej sprawie nie dzieje. Właściwie o każdym próchniaczku który zwiedzamy, moglibyśmy powiedzieć to samo. Trzeba zastosować szablon kopij wklej. 
To chyba koło młyńskie. Być może działał tu młyn, napędzany smródką. 
Dziwnych roślin jest tu więcej. Mają kolor czerwony ...
Dalej stoi kolejny dworek. Tym razem bardziej wyremontowany. Pochodzi z roku 1894. 
Niestety zostaliśmy zaatakowani przez dziwnego osobnika ze zmutowanym psem. Czy wpaść w jego objęcia, czy zawrócić i skończyć w paszczach krwiożerczych bobrów ... Trudny wybór. 
Przechodzimy przez kolejny portal i przenosimy się do czasów rzymskich. Kończymy na razie, bo nie chcemy skończyć u lwów. Do zobaczenia :)

środa, 6 lipca 2016

PODZIEMNY MARYNARZ - MISTRZOWIE DRUGIEGO PLANU

Nawet nie zauważyliśmy kiedy nadeszło lato, a wraz z nim czas wypoczynku i rekreacji nad wodą. Pora zatem na odcinek wakacyjny. Z tej okazji nasz podziemny okręt wypływa w kolejny rejs, połatany po ostatnich wyprawach i gotowy na kolejne przygody na otwartych lub zamkniętych morzach.
Jako że są wakacje, postanowiliśmy zrobić coś lekkiego, łatwego i przyjemnego. Chcieliśmy wpłynąć rekreacyjnie do zalanych tuneli fortu Zbarż. Zapomnieliśmy jednak, że obiekt będąc ogólnodostępnym, może być okupowany przez innych amatorów wodnego szaleństwa. Zazwyczaj można spotkać tu nurków. 
My akurat spotkaliśmy kogoś innego. Z początku myśleliśmy, że odbywa się tu oczyszczanie dna fosy fortecznej, jednak okazało się, że niechcący trafiliśmy na plan zdjęciowy. Ekipa był jednak zajęta swoimi sprawami, dlatego po cichutku, zwodowaliśmy swoją jednostkę za ich plecami.
Niestety zostaliśmy zauważeni. Ktoś coś krzyczał, ktoś robił zdjęcia, być może załapaliśmy się nawet w tle kadru. Jednak obiekt jest otwarty, zakazu żeglugi nie ma i każdy może korzystać z akwenu do woli.
Kiedy wpłynęliśmy do środka, problem sam się rozwiązał. Zniknęliśmy z pola obstrzału kamer a ekipa filmowa i tak nie posiadała wystarczająco szybkiej łodzi, aby dogonić naszą strzałę.
Fort VII Twierdzy Warszawa, położony jest w dzielnicy Włochy i powstał w latach 1883 - 1908.
Budynki wojskowe na tym terenie istniały do roku 1999. Następnie ceglane pozostałości fortu zostały zalane. Obecnie ich zwiedzanie możliwe jest wyłącznie drogą wodną.
Popatrz, jak morze szaleje wkrąg
Będzie robota, nie żałuj rąk.
Potem na koję padniesz jak wór.
Już nasza łajba skacze do chmur.
Hej, hej! Chwytaj za fał!
Będzie nam wicher dobrze dziś wiał.
Hej, hej! Chwytaj za bras!
Pociągnij mocno, jeszcze raz!
Niby dzień jasny, a wkoło mrok,
Sternik na kompas wytrzeszcza wzrok.
Kołem sterowym kręci co tchu,
A nogi tańczą po deku mu.
Po długim i męczącym rejsie ujrzeliśmy ląd.
Można było uzupełnić ładownię o prowiant, rum, złoto i rozmaite skarby.
Kuk najwyraźniej czuje się źle,
Znowu do garów porzyga się.
Jeszcze się wyrżnął o stołu blat,
A tu, jak na złość, tężeje wiatr.
Bosman - wilk morski - blady jak trup,
Z wrażenia poszedł sikać na dziób.
Nie będzie chyba tej nocy spał,
Porwał mu gacie cholerny szkwał.
Stary zzieleniał i patrzy w dal,
Coś tam zobaczył z przodu, wśród fal.
Nikt nie uwierzy, choćbyś w ryj dał,
Że to pazury podwodnych skał.
Dopływamy do przesmyku do nowego lądu.
Po przepłynięciu bezkresu tuneli, wypływy na szeroki ocean.
Ocean bywa niespokojny. Musimy zmagać się z różnymi niebezpieczeństwami, takimi jak rekiny, wodorosty, czy inne przeszkody wystające z wody.
Płyniemy dalej w kierunku zatoki fortowej.
Rekreacja w wodzie jest miła w upalne dni. Woda przyjemnie chłodzi w tyłek.
Wpadliśmy w pułapkę wodorostów. Co gorsza, w oddali wynurzyła się czarna płetwa i zaczęła coraz szybciej zmierzać w naszym kierunku.
Bestia jest już bardzo blisko. Nie zdążymy uciec.
Ostatnie zdjęcie jakie znaleziono.
Jeszcze Beauforta przybyło pół,
Leci jak piórko stalowy muł.
Ale ty, bracie, nie martw się tym,
Nie w takie sztormy szedłeś jak w dym.