MAIN

piątek, 18 maja 2018

PRASKA WIOSNA 5 2/3

Idąc za ciosem, odwiedzimy kolejny próchniak. Ta wiosna na Pradze obfita była w pożary. Tym razem paliło się po drugiej stronie Targowej. Nie możemy zdradzać lokalizacji. Powiemy tylko, że dzisiejszy odcinek będzie o kamienicy przy Okrzei 30. 
Od naszej poprzedniej wizyty sporo się tu zmieniło. Wcześniej nie zwiedziliśmy jej dobrze, ponieważ mieszkali tu jeszcze ludzie. Ludzie na Pradze nie są przyjaźnie nastawieni do błąkających się po kamienicach. Boją się pożarów. 
Ostatni lokatorzy wykwaterowani zostali na początku tego (2018) roku. Przejazd bramny został zamurowany, a z zakładów usługowych na parterze poznikały szyldy. W ten sposób ukazały się poprzednie szyldy, zakryte nowymi. (patrz różnica fot 1 i 2).
Kamienica pochodzi prawdopodobnie z 1900 roku i wpisana została do rejestru zabytków. Po wykwaterowaniu lokatorów została zabezpieczona poprzez zamurowanie przejazdu bramnego. Jednak co zamurowane lubi czasem się odmurować. W ciągu ostatniego czasu obserwujemy postępującą dewastację obiektu. 
W zniszczonej studni zapach bzu łączy się z zapachem menela. 
Lokalny plac zabaw. Nie można odmówić mu uroku. 
W oczekiwaniu na wyprowadzenie się ostatnich lokatorów zaglądaliśmy tu czasem przy okazji. 
Kapliczki w praskich studniach są dosyć często spotykane. Ta ustawiona została w 1943 i do niedawna jeszcze świeciła. 
Obecny widok, to obraz nędzy i rozpaczy. Nie wiemy czy wynika to z działania lumpenproletariatu, czy jest skutkiem niedawnego pożaru. 
Ale nie przyszliśmy tu by delektować się zapachem menela. Zatykamy nosy i zaczynamy zwiedzanie. 
Widać, że paliło się tutaj. 
W niektórych miejscach trzeba uważać. 
Kiedyś musiało być tu pięknie. 
Przed wojną większość mieszkańców tej kamienicy (dawny adres : Brukowa 30) stanowili Żydzi. Być może widnieją tu jeszcze ślady po mezuzach.
Widok na ulicę Okrzei. Zawsze warto zerknąć czasem, czy nie podjechał radiowóz :) 
Zaczynają się mieszkania z gustowną aranżacją wnętrz. 
Żydowskiego złota już raczej nie uświadczymy. Może kiedyś się uda ...
Czy zjadanie słodyczy (lub innego pożywienia) znalezionych na obiektach to wandalizm ?
W sumie nie było nic godnego szczególnej uwagi. Idziemy na strych. Trzeba uważać z ogniem :)
Ostatnim lokatorem prawego skrzydła był Pan Żul. Rozmawialiśmy z nim kiedyś. Zostawiła go żona. Na strychu wykwaterowanej kamienicy uwił sobie przytulne żeremie. 
Szkoda nam było tego pana. Nie ułożyło mu się w życiu. Miał wrócić do poprzedniej żony. Ciekawe czy mu się udało. 
I kolejna klatka. Kamienica jest ogromna. Posiada kilkadziesiąt mieszkań. Zwiedzenie całości zajęło mnóstwo czasu. 
Ciekawa "mini studnia". Coś takiego widzieliśmy na Waliców 14.
A czy picie napojów wyskokowych znalezionych na obiektach to wandalizm ?
Talerz z ciekawym znaczkiem. Prawdopodobnie pochodzi on ze "Szpitala Budowlańców" przy ulicy Górczewskiej. Kręcono tam jeden z odcinków "Czterdziestolatka".
Kolejne mieszkania. 
W jednym z nich sterta mandatów. Za każdą kradzież pan Piotr otrzymywał wyższy mandat, niż wart był zrabowany towar. Jak widać taki proceder nie popłaca. 

Na ścianach znajdują się sposoby dawkowania leków, oraz inne ważne porady życiowe. 
W piwnicy też nie lepiej. W tej chwili duża jej część zalana jest wodą. 
I to by było na tyle. Być może wrzucimy jeszcze jakiegoś praskiego próchniaczka, żeby było do komplety. A tymczasem udajemy się w dalszą drogę :)
Do zobaczenia !