czwartek, 18 czerwca 2026

PRASKA WIOSNA v. 11.1 - SPORT I RELAX

 

Dawno nie było nas na Pradze. A tutaj czas nie stoi w miejscu. Chcieliśmy odwiedzić basen, ale wyrosło przed nami takie ogrodzenie. Czyżby było dziś nieczynne ?
Taka drobnostka nie może powstrzymać nas przed zażyciem rekreacji w wodzie. Ludzi jakby nie widać, może rzeczywiście zamknięte.
A to by była szkoda, bo już zdążyliśmy przyzwyczaić się do niego. Powstał równo 50 lat temu i na dobre wpisał się w praski krajobraz. 
Oczywiście nie możemy powiedzieć dokładnie w jaki krajobraz, żeby nie zdradzać lokalizacji. 
Ośrodek, bo nie jest to tylko basen ale cały kompleks sportowy, oddano do użytku w roku 1976. Zaprojektowała go Danuta Bredy-Brzuchowska, która specjalizowała się w projektowaniu obiektów sportowych. 
Inwestycja zapowiedziana była już w roku 1967. Praga-Północ rozrastała się, powstawały wielkie osiedla. Kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy był zatem mocno wyczekiwany, a budowa znacznie przeciągała się w czasie. 
Najpierw miała się zakończyć w 1973, później w 1975, a ostatecznie zamknięto ją w 1976.
W 1974 roku okoliczni mieszkańcy otrzymali część letnią, otwartą - 15-hektarową trawiastą plażę, duży basen o wymiarach 50x25 metrów, brodzik do nauki pływania dla dzieci, trzy szatnie i pawilon gastronomiczny.
W tym samym roku Hydrobudowa rozpoczęła wykopy pod kolejny etap - kryty basen aluminiowy, który pozwoliłby na funkcjonowanie ośrodka przez cały rok. 


Gazety wspominały o polach do mini golfa. Zdjęcie z plażowego relaksu nad nowym basenem trafiły w 1978 roku na okładkę miesięcznika Stolica. 
Redakcja wieściła dumnie : Według przewidywań organizatorów wypoczynku ze wszystkich form rekreacji w stołecznym województwie warszawskim może skorzystać w tym roku 17,5 mln osób. W ogólnodostępnej bazie przygotowano miejsca dla jednoczesnego wypoczynku 400 tysięcy osób. Trudno powiedzieć ilu spośród potencjalnych amatorów relaksu zechce wybrać wodę, wiadomo natomiast, że przygotowano dla nich 14 basenów w samej stolicy i 2 na terenie województwa (...) Obok szczególnie popularnych basenów "Legii", "Warszawianki" i na Moczydle, jednym z najbardziej uczęszczanych jest basen przy ul. [nie podajemy lokalizacji] na Pradze. 
Uzupełniając wpis prasowy, trudno również powiedzieć, ilu spośród potencjalnych amatorów relaksu zechce równocześnie oddać mocz do basenu. 
W owych czasach nie istniał jeszcze mit, jakoby woda w basenie zmieniała kolor na fioletowy po oddaniu moczu, także plażowicze mogli sikać bez krępacji. 
Fakt : badania pokazują, że nawet około 20% dorosłych przyznaje się do oddawania moczu w basenie. 
Przez 50 lat działalności obiekt nie przeszedł znaczących remontów, a raczej niszczał. Nie został wpisany do rejestru i może zostać wyburzony, bez pozostawienia choćby niektórych jego elementów, 
takich jak bramy, 
czy szklano-aluminiowe przesuwane ściany pomiędzy basenami. 
Jak na razie jest zamknięte, ale poczekamy chwilę, może otworzą. 
Duży ośrodek szybko zyskał popularność również poza Pragą. Po zachęceniach w prasie, że jest jednym z najlepszych i najlepiej utrzymanych, zaczęli zjeżdżać tu amatorzy relaksu z całej Warszawy. 
Przemieszanie zupełne. Obok rosłych chłopów z gęstym tatuażem - młodzieńcy wychuchani. Obok kobiet i dziewcząt jak z Elle, w ekstrakostiumach, mamusie w halkach i bieliźnie. Obok dzieci z rodzicami - samodzielne watahy dzieciaków w majtkach wyciągniętych do granic możliwości. W watahach są i raczkujące maluchy okręcone ni to w koce, ni to w derki. Mowa staranna graniczy z grypserą lub żargonem nie mówiąc o "łacinie". I tak wszystkim basen dobrze służy. 
Dowiadujemy się też nieco o działających tu barze i kawiarni, z ogródkiem na tarasie, pełnym białych giętych stalowych krzesełek pod czerwonymi parasolami. 
W barze maniery nieco dziwne, ale podyktowane przez życie. Herbata jest w cenie najlepszego koniaku. A to dlatego, że płacisz zastaw za łyżkę, spodek, filiżankę. Jak jesz, to za widelec, za talerz, za wszystko. Noży nie wydaje się. 
Część odkryta ośrodka została zamknięta w roku 2002. 
Od tej pory w weekendy rozkłada się tu słynny praski bazarek.
Na bazarku kupić można dosłownie wszystko, a korzystając z zamieszania mogliśmy wtopić się w tłum i trochę bliżej przyjrzeć się naszemu dzisiejszemu obiektowi :)
Na terenie zachowały się ślady dawnej świetności ośrodka odkrytego. Widzimy tu brodzik ze zjeżdżalnią. 
Nie wiemy na ile te zdjęcia są aktualne, ponieważ cały ośrodek został zamknięty z końcem roku 2025 i właśnie ruszyło jego wyburzanie. 
Na samą myśl o zjeżdżaniu po tym cierpnie tyłek. 
Wróćmy jeszcze na chwilę do bazarku. 
Niedość, że możemy się tu zaopatrzeć w różne starocia, to serwowane są one wprost z bagażników bardzo ciekawych youngtimerów. 
Rekonesans zrobiony. A czy uda nam się na koniec jeszcze popływać, a być może nawet nasikać z trampoliny ...
dowiecie się w następnym odcinku. 
Do zobaczenia !