
"Dzielnice nie różnią się rodzajem i toksycznością smrodu. Wyjątkowo mocno śmierdzi jedynie Ursynów." (
patrz tu)

Pierwsze odczucia nie są takie złe. Pewnie ktoś tak napisał, żeby napisać, bo w końcu kto to sprawdzi ?

Beton.

Albo mieszanina betonu z cegłą. (Tzn. z podróbą cegły).

Zależy jak na to patrzeć...

Jak to powiedział docent Furman : "Piękny kanał, piękny!. Tak, ta płyta to jest wielka płyta. Ma ogromną przyszłość!"


No i dokąd teraz?





Znowu rozwidlenie. Kanał jak na razie czysty, zdarzają się drobne ryby i inne formy życia.

"Jaki prusak? To jest karakan! Ja zęby zjadłam na karakanach i ja wiem, że to jest karakan!"

Zaczynają się śmieci.

Jedne fałszywy krok i mamy przeciek w gumiaku.

Część sanitarna.





Mały plac zabaw dla dzieci. Jest zjeżdżalnia. Na Tarchominie taki system jest bardziej rozbudowany, słyszy się o kilku przedszkolach w kanałach ...


No, rzeczywiście śmierdzi.


To chyba gdzieś pod Aleją KEN, ale mnogość zakrętów sprawia, że możemy się mylić.




Odnoga piaszczysta. Grząsko. Nie umiemy już powiedzieć gdzie to. Pod ziemią :)




Podsumowując, kanał jak kanał, nie jest zły, a i w bardziej śmierdzących bywaliśmy. Mistrza Wiesława nie spotkaliśmy, może duch gospodarza Anioła zafurczał nam lekko po gumiakach...
Już się nie mogłam doczekać kolejnej wycieczki:) Myślałam że po ostatnim hardkorze odwiedzicie bardziej otwartą przestrzeń:) Może się nie doczytałam, ale czy jest miejsce, które łączy wszystkie zlewki Warszawy? Poza Wisłą oczywiście:)
OdpowiedzUsuńNiezłe wycieczki robicie, za ch** bym tam nie wlazł, ale jaram się i zostałem fanem.
OdpowiedzUsuńMam pytanie, w jakim miejscu wchodziliście do kanału? Może na skarpie przy pałacu Ursyna Niemcewicza? Pod KEN jest fajny kanał, ale nim niestety jakieś pociągi jeżdżą :-)
OdpowiedzUsuń