piątek, 8 lipca 2016

KOMIS SEZAM

W ramach akcji "Wyburzamy Warszawę" żegnamy dziś taki oto uroczy próchniaczek na Olszynce Grochowskiej. Nie o wszystkich wyburzeniach dowiadujemy się w porę. To zauważyliśmy niechcący, zbierając wzdłuż torów węgiel, który wypadł z transportu z kopalni. Skoro się trafił, to grzechem byłoby nie wejść.
Tradycyjny model rodziny na obiekcie, to dwóch cieciów i pies. Tu był niepełny : jeden cieć i dwa psy. Korumpować cieciów nie mamy w zwyczaju, ale podkarmić psiaka parówką to tylko dobry uczynek. W okolicy wszystko było już zamknięte, jednak bliżej Szembeka zawsze jakąś Żabkę można trafić :)
Widoki z dachu nie były odkrywcze, ale zawsze miło jest popatrzeć na pociągi i wysikać się z góry dla zasady.
Wyżej się nie da :)
Wyburzeń jest tyle, że nie nadążamy z dodawaniem wpisów. Niedługo i to miejsce przeistoczy się w upiornego klocka z Mordoru.
A tymczasem okolica zasypia. Cieć zabrał jazgoczące psy do cieciówki i cała trójka wpadła w objęcia Morfeusza. To i my pójdziemy. Co tu będziemy tak sami stali. Dobranoc.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza