
Kamienica przy ulicy Drzymały 12 w Pruszkowie zaintrygowała nas swoim oryginalnym ogrodzeniem. Trzeba było przyjrzeć się bliżej.

Zamek z alarmem.

Okna pozabijane, ale udało się wejść.


To salon, czy zsyp ? Natknęliśmy się na nowego lokatora. Z rozmowy z nim dowiedzieliśmy się, że budynek opuszczony jest od niedawna. Dał też namiary na kilka miejscówek.


Powiedzielibyśmy, że nie ma kamienicy bez gołej baby, ale nie chcemy wyjść na ignorantów :)

Pięterko.





Na pięterku też bałagan, ale odnaleźliśmy resztki wyposażenia.

Czyścimy buty ...

i czytamy co będzie modne w roku 1958.


Na Woli były zielone.



Próba wyjścia na daszek nie zakończyła się sukcesem.

Podłoga jest tak dziurawa, że zamiast w górę, łatwiej trafić w dół.

Co widać na załączonym obrazku :)

W piwnicy ciekawiej, trzeba jedynie przesunąć fortepian, żeby utorować sobie drogę.



Już raz odnaleźliśmy gdzieś warsztat ceramiczny w piwnicy ...


Wypilibyśmy z lokatorem koktajla, ale obowiązki wzywają ... Do zobaczenia!
Ładny ten areodynamiczny pieskokot, z Ćmielowa niemalże. Fajny również patent ze zdjęciem aktualnego słupka rtęci. Kidnaperzy powinni go stosować zamiast nieśmiertelnego "zdjęcia z gazetą".
OdpowiedzUsuńNo proszę skąd my to znamy :) Ryzykanci z Was, wejść na ostatnie piętro mimo tego, że wszędzie widać było, że grozi zawaleniem ;). Poza tym wiemy kto usunął taśmę straży miejskiej ;). Na drugim zdjęciu widać dobrze mi znane pomieszczenie, gdzie kilka lat temu bywałem u jednego z lokatorów. Szczerze mówiąc zapach tej kamienicy wiele się nie zmienił ;). Zapraszam również do nas na bloga post-apo-2012 gdzie my jako pierwsi zbadaliśmy ten obiekt: http://post-apo-2012.blogspot.com/2012/03/opuszczony-budynek-ul-drzymay-12.html
OdpowiedzUsuń