środa, 9 czerwca 2021

NAWIEDZONY SKLEP SPORTOWY

Ostatnimi czasy upada wiele biznesów, zarówno większych jak i mniejszych. Zapewne winę zrzucić można na pandemię, ale tak naprawdę ile z nich zamyka się z zupełnie innych powodów. Na przykład nawiedzenie przez duchy. 
Znajdujemy się w małej, kameralnej galerii handlowej, takiej jak wiele innych. Jednak dla Waszego bezpieczeństwa nie możemy zdradzać lokalizacji. 
Inwestor, zamiast jak inni na osuszonym mokradle, wybudował ją na starym indiańskim cmentarzu. Na Ursynowie pełno ich.
Jednak duchy przodków dały o sobie znać, strasząc klientów i przeganiając personel. 
Nie znamy szczegółów, ale podobno są drastyczne. Świadkowie mówią, że ponoć po zmroku zapalało się tu światło. Włos się jeży na głowie. 
Tak czy inaczej sklepik stoi pusty, a czy kiedyś ktoś go zasiedli, tego nie wiadomo. 
Z wyposażenia pozostał tylko stary indiański totem. Zaczyna się ruszać, więc lepiej opuśćmy obiekt. Do zobaczenia !

 

piątek, 4 czerwca 2021

NAWIEDZONY OŚRODEK ODWYKOWY W ŚRODKU LASU

Chcielibyśmy, żeby dzisiejszy odcinek był wesoły, ale raczej taki nie będzie. Po pierwsze, uzależnienie nie jest wesołe, a po drugie ludziom, których ta choroba dotknęła, bezpowrotnie odebrano szansę na powrót do normalności. 
Nasz dzisiejszy próchniaczek nie jest ani nowy, ani stary. Podobno dobrze prosperował a co najważniejsze skutecznie pomagał uzależnionym. Mogli oni przebywać na dwutygodniowych turnusach, pomagających oderwać się od codziennych problemów. 
W 2010 roku, pomimo wielu protestów pensjonariuszy i pracowników, ośrodek został zamknięty przez swoją jednostkę nadrzędną. Dyrekcja, jako powód takiej decyzji podała, że obiekt jest nawiedzony. 
Tuż po zamknięciu placówki przystąpiono do realizacji planu przekształcenia jej w próchniak, co doskonale się udało. Obiekt stoi opuszczony do dnia dzisiejszego.  
Nie wiadomo o jakich duchach była mowa. Być może o duchach tych, którzy nie mogąc sobie poradzić z nałogiem i z samym sobą wybrała ucieczkę z tego świata ...
Nie będziemy się na ten temat rozpisywać. O całej sprawie możecie przeczytać tu.
I to by było na tyle. Idziemy się napić. Do zobaczenia !

 

niedziela, 30 maja 2021

WKS GWARDIA

Gwardia, Gwardia, to nie warszawski klub, to milicyjny klub i za to ... jej w dziób. 
W ostatnim czasie nastała moda na zwiedzanie opuszczonych klubów sportowych. Nasze smętne miasteczko ma się w tej kwestii czym pochwalić. Co drugi klub jest opuszczony, a w tych, które nie są, cegły walą się na głowę. 
Dzisiejszy odcinek sponsoruje ...
Pierwszą wycieczkę do naszego dzisiejszego próchniaczka zrobiliśmy w 2014 roku. Jednak była to wyprawa nocna i zdjęcia wyszły nie za ciekawe. 
Mieliśmy wrócić za dnia, ale zabrakło sportowego ducha. Kolejna wizyta przeciągnęła się o kilka lat. 
W końcu przyszedł czas by trochę potrenować. 
A nasz dzisiejszy próchniaczek nie jest ani nowy ani stary, bo pochodzi z początku lat 50-tych i to nie XVII wieku, tylko z tego co był niedawno. 
Obiekt został przekazany w 1955 roku Gwardii Warszawa. Jest to wielosekcyjny klub sportowy, założony w 1948, wcześniej działający jako KS Grochów. 
A jako że klub Gwardia był klubem milicyjnym, to stadion podlegał pod Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, a następnie pod Komendę Główną Policji. 
Podobno Gwardia wysoko plasowała się w tabelach, ponieważ jej zawodnicy dobrze strzelali :)
Klub był wielosekcyjny. Do najbardziej znanych sekcji należały: bokserska i piłkarska. Pozostałe sekcje to: lekkoatletyczna, strzelecka, judo, zapaśnicza, biegów na orientację i taekwondo.
Działała tu również sekcja pudli. Była to prężnie działająca sekcja. Oprócz tego sekcja Świadków Jechowy, oraz żużlowa. Długo by wymieniać. 
Tak czy inaczej każda z nich zdobywała wysokie lokaty.
Obiekt zachował się w doskonałym stanie. Można powiedzieć, że wygląda tak, jakby zawodnicy właśnie wyszli rozpędzać demonstracje. 
A oto i napisy, które zniknęły z kas biletowych. 
Zachowała się jeszcze tablica wyników z sekcji młodych koksiarzy. 
Stadion Gwardii gościł również gwiazdy światowej estrady. Zachowały się jeszcze urządzenia do podkładania playbacku. 
W takiej sytuacji lepiej nie zostawiać tu swojego kożucha. 
Liczne trofea potwierdzają sukcesy klubu. 
Ta gablotka należała chyba do sekcji ferowania na przodku. 
Kryta trybuna nie jest zbyt duża. Trenowała tu zapewne sekcja walki kogutów. 
Dawna bieżnia zamieniona została na tor żużlowy, a obecnie tor saneczkowy. 
Posąg Apolla z sekcji małych pyrdków potrafił napędzić stracha podczas zwiedzania :)
Zapasowe boisko na wypadek wojny atomowej. 
W obiekcie spotykamy trenujących członków sekcji ucieczki przed cieciem.
Kiedy człowiek wkręci się w trening może nie zauważyć, że noc go zastała. 
Nie wiemy jakie są losy obiektu, a nawet jeśli byśmy wiedzieli, to nie powiemy, żeby nie zdradzać lokalizacji. 
Do zobaczenia !