czwartek, 25 lutego 2021

KANAŁ TERAKOTOWY

Pod ziemią, tak samo jak na powierzchni, czas nie stoi w miejscu. Różne zmiany zachodzą tu równie często, jak na górze. Kanalizacja jest nieodzownym elementem cywilizacji i stale musi nadążać za szybko rozwijającym się miastem. W dzisiejszym odcinku zajmiemy się przemijaniem w kanałach, gdzie nomen omen - wszystko płynie.
Znajdujemy się w wannie, będącej początkiem burzowca Krasińskiego, nazywanego również Kanałem Burzowym Z, a nad nami rozciąga się komora pokazowa z 1927 roku. Pisaliśmy już o niej i o tym, że przez wiele lat sprawiała problemy mieszkańcom, serwując im kanałowe zapachy. 
Na początku był Kanał A. Wybudowany w latach 1883-86 biegł ze Stacji Filtrów do wylotu do Wisły na Bielanach. Lindley przewidywał jednak jeszcze dwa kanały równoległe, zakładając dynamiczny rozwój miasta. Jego proroctwo sprawdziło się. W latach 20-tych nastąpiło znaczne przesunięcie granic Wielkiej Warszawy i wtedy wybudowano Kanał A1, łączący się z kanałem A właśnie w tej komorze. 
Powstawanie nowych osiedli i co za tym idzie nowych przyłączy kanalizacyjnych, powoduje również większe obciążenie kanałów w czasie intensywnych opadów, gdyż trafia do nich więcej wód opadowych. Aby rozładować ruch, wykonano kilka połączeń obydwu kanałów, a w naszej komorze w roku 1932 powstał przelew burzowy, oraz burzowiec odprowadzający nadmiar wód do Wisły. 
Kiedy byliśmy tu ostatnim razem wyglądało to jakoś inaczej ...
Idziemy burzowcem w stronę placu Wilsona. Naszą uwagę zwracają niebieskie płytki, przypominające terakotę. Myślimy sobie, że to niesamowite, że przetrwały prawie sto lat. Okazało się, że jest jednak inaczej. 
Kilka lat temu, Burzowiec Krasińskiego przeszedł remont. Przez kilka miesięcy na środku placu Wilsona straszyły bezduszne tubingi. Wiedzieliśmy już, że cegła odchodzi w niepamięć. Jednak nie wszystko zostało zaplastikowane. 
Po konsultacji z naszym czeskim kolegą, pracującym w Zakładzie Wodociągów i Kanalizacji w Pradze ustaliliśmy, że ten przedziwny materiał jest całkiem współczesny. 
Płytki które widzimy, powstały w wyniku wytopienia bazaltu. Materiał ten, wytwarza się w Czechach i nosi nazwę Etuit. Charakteryzuje się niezwykłą twardością i możliwością zastosowania w warunkach ekstremalnych. Jak deklaruje producent, może on przetrwać nie tylko wieki ale nawet tysiąclecia.
W przeciwieństwie do bezdusznego plastiku, takie rozwiązanie bardzo nam się podoba. 
Kanały wybudowane do roku 1936 były murowane z cegły. Burzowce, ze względu na znaczne rozcieńczenie ścieków zostały wykonane z żelbetonu z wykładziną z klinkieru, lub z płytek pirogranitowych. Nasz burzowiec reprezentował pierwszy wariant. 
A ta komora wygląda na bardziej współczesną. Trzeba przyjrzeć jej się z bliska. 
Na końcu rury słychać szum, który narasta z każdym krokiem.
Piękna zjeżdżalnia, ale widać, że coś tu było przebudowane. 
W tej okolicy mamy do czynienia z nagromadzeniem połączeń i komór, a zatem możemy się mylić, ale jest to prawdopodobnie Kolektor E1, wpadający do Kanału Głównego A1, poprzez wykutą w nim dziurę. 
Budowa Kolektora E1 miała miejsce w latach 2006-2008. Odbywała się za pomocą nowej wtedy metody rur przeciskowych i jak twierdzi MPWiK była kamieniem milowym w historii polskiego mikrotunelingu.
Zapewne w czasie silnych opadów, ścieki pod silnym ciśnieniem przelatują przez zjeżdżalnię wprost do burzowca. Ale czy tak niszczyć dzieło Lindleya to jest po bożemu ...
Powracamy do burzowca. Przez nastrojową komorę wchodzimy w bezduszny plastik. 
Zaplastikowany został cały odcinek burzowca. Był to jeden z piękniejszych odcinków w Warszawie. 
Całkowita długość burzowca wynosiła 1640 metrów, jednak w czasie budowy metra został przecięty. Pod tunelem podziemnej kolejki wybudowano syfon.
Pokazywaliśmy go kiedyś od drugiej strony. Szkoda, że nie jest tak efektowny jak ten pod linią średnicową, ale w latach 20-tych inaczej budowało się syfony. 
Od tej strony syfon składa się z dwóch osobnych rur. Po drugiej stronie przechodzi w jedną. 
Tysiące pasażerów metra, którzy codziennie z niego korzystają nie zdają sobie sprawy nad czym akurat przejeżdżają. 
Burzowiec Krasińskiego wybudowany został również po to, aby odciążyć Główny Kolektor Bielański, czyli końcowy odcinek Kanału Głównego A. Po jego ukończeniu czasowo puszczono nim ścieki do Wisły, co dało możliwość remontu Kolektora, po 50 latach jego pracy. 
Ostatni niezaplastikowany odcinek burzowca. Jednego z najbardziej fotogenicznych kanałów. 
Zmiany na powierzchni ciągną za sobą zmiany pod ziemią. Ale o tych drugich mało kto wie. Są one jednak niezbędne, aby wypełniło się proroctwo Lindleya. Szkoda tylko, że nie zawsze forma jest zachowana, ale kanały niestety nie są wpisane do rejestru zabytków. 
W latach 1924-1937 Biuro Techniczne MPWiK wykonało pod natchnieniem Lindleya 1342 rysunki projektów kanalizacyjnych. Czasy powojenne mniej nas już interesują.
Wracamy do naszej komory. Jak chyba pisaliśmy, pochodzi ona z roku 1927. Nie miała ona szczęścia. Podobno pierwszy raz zawaliła się w czasie wojennych bombardowań, a drugi raz w czasach współczesnych. Takiego natężenia ruchu ulicznego nie przewidziano sto lat temu. 
Wychodzimy. Drugiego odcinka burzowca nie będziemy chyba pokazywać. Chcemy zapamiętać go takim, jakim był. Śpij słodko aniołku ...

2 komentarze:

  1. No w końcu sporo fachowych informacji.Dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten kolektor wpadający do A1 to kolektor z Al. Prymasa 2,4m. od zjeżdżalni do burzowca 2,0m. Początek lat 2000. Jak budowali komorę połączeniową (ta w bazalcie) to długo się schodziło z rozwaleniem konstrukcji burzowca taki był mocny. Na burzowcu są dwa syfony. Jeden przy skrzyżowaniu ze Smoleńskiego gdzie burzowiec krzyżował się z projektowanym E1 i dlatego zrobili syfon, a drugi to ten pod metrem na Wilsonie. Ten "plastik" to wykładzina SPR układana z taśmy i jakby nawijana w kolektorze. Darz kanał.

    OdpowiedzUsuń